Wczoraj byłam 1 raz w pracy. Takie wakacyjne zbieranie ogórków. Chodzenie przez 7 godzin pochylona nie było zbyt miłe i mój biedny kręgosłup się odezwał. ;) Ale gorąca kąpiel pomogła, nawet na moje zakwasy na tyłku ;).
Po dłuższym weekendzie, znów wyruszamy w poszukiwaniu ogórków :D
Postanowiłam wziąć się za siebie. Zaczynam chodzić na basen, zdrowiej się odżywiać. Mięsa już nie jem, teraz pora na ograniczenie słodyczy. Jeśli tylko będę mieć siły - rower i inne sporty, ćwiczenia w domu. Nie zależy mi na schudnięciu, ale na 'podkręceniu' mojego organizmu żeby miał siły na nowy rok szkolny itp :)
Niby skończyłam z Łukaszem, co było w sumie naszą wspólną decyzją, a on nadal do mnie pisze, dzwoni, chce się spotkać. Męczy mnie to bardzo, moja decyzja nie była dla mnie łatwa, bo czułam coś do niego mimo, że ostatnio było jak było. A teraz chce zapomnieć, ale on mi nie pozwala. Chce żebym z nim jutro pojechała gdzieś na cały dzień, a ja walczę w sobie, żeby mu nie ulec. Wykręcam się planami, które mam choć mówiąc szczerze są one niepewne.
Chcę go i nie chcę. Wiem, że jeśli wróce do niego, po pewnym czasie będzie to samo, co było. Ale ciągnie mnie do niego. W końcu nie zawsze było źle i do dziś z uśmiechem na ustach przypominam sobie wszystkie piękne wspólne chwile. Ale to było, nie wróci, nie wejdę jeszcze raz do tej samej rzeki, bo już wiem, że jest zdradliwa.
I learned to live half alive
And now you want me one more time..
Christina Perri - Jar of Hearts